Proces sprzedaży

Proces sprzedaży B2B: jak zbudować skuteczny proces krok po kroku

17 min czytania

Większość firm B2B nie ma procesu sprzedaży. Ma zbiór nawyków, który każdy sprzedawca interpretuje po swojemu. Działa, dopóki sprzedaje właściciel albo jeden gwiazdor, i sypie się, gdy tylko chcesz to powtórzyć w zespole. Ten przewodnik pokazuje, czym jest proces sprzedaży w B2B, który da się powtórzyć, jak zbudować skuteczny proces krok po kroku i po czym poznać, że naprawdę działa. Skuteczny proces sprzedaży B2B to fundament całej strategii sprzedaży, a znaczenie procesu sprzedaży w B2B rośnie z każdą osobą w zespole, bo to on decyduje, czy wynik jest powtarzalny, czy zależy od jednej gwiazdy. Jeśli u Ciebie handlowcy działają każdy po swojemu, to jest artykuł dla Ciebie.

W skrócie

proces sprzedaży B2B to opisana, powtarzalna droga, którą klient przechodzi od pierwszego kontaktu do podpisu. Zasada, która odróżnia dobry proces od ładnego schematu na ścianie: każdy etap opisujesz jako sukces po stronie klienta, a nie czynność handlowca. Nie „wysłaliśmy ofertę”, tylko „klient potwierdził, że oferta odpowiada na jego problem”. Do każdego etapu dokładasz bramę przejścia, czyli sprawdzalny warunek, a całość osadzasz w systemie CRM i egzekwujesz cotygodniowym przeglądem pipeline’u. W tej definicji procesu sprzedaży chodzi o jedno: powtarzalność, którą da się mierzyć, skalować i przekazać całemu zespołowi sprzedaży.

Czym jest proces sprzedaży B2B (i czym na pewno nie jest)

Znaczenie procesu sprzedaży zaczyna się od odgruzowania pojęć, bo pod tym hasłem sprzedaje się trzy różne rzeczy, a tylko jedna jest procesem. Najprościej: proces sprzedaży to zestaw uporządkowanych kroków, przez które prowadzisz klienta. Na elementy procesu sprzedaży składają się poszczególne etapy, kryteria przejścia i potwierdzenia, a bez uporządkowanego procesu sprzedaży każdy sprzedaje po swojemu.

Proces to nie skrypt ani nie CRM

Skrypt to słowa, których używa sprzedawca w rozmowie. CRM to narzędzie, w którym zapisujesz, co się dzieje. Proces to coś nadrzędnego: mapa, którędy prowadzisz klienta i po czym poznajesz, że można iść dalej. Skrypt i CRM są dopiero konsekwencją procesu. Odwrotna kolejność, czyli wdrażanie CRM albo kupowanie skryptów bez opisanego procesu, to najczęstsza przyczyna martwych systemów i handlowców, którzy „jakoś sobie radzą”.

Zasada, która zmienia wszystko: etap to sukces po stronie klienta

Popatrz na typowy lejek: kontakt, oferta, negocjacje, zamknięcie. Wszystkie te nazwy opisują, co robi sprzedawca. Problem w tym, że „wysłana oferta” nic nie mówi o tym, czy deal realnie idzie do przodu. Klient mógł jej nawet nie otworzyć.

Odwróć perspektywę. Nazwij każdy etap tym, co musi się stać po stronie klienta, żeby przejść dalej. Nie „umówione demo”, tylko „klient uznał problem za wart rozwiązania”. Nie „negocjacje”, tylko „klient zaakceptował zakres i wie, ile to kosztuje”. Nagle lejek przestaje kłamać, bo pokazuje realny postęp, a nie aktywność handlowca. To jedna zmiana, która robi największą różnicę, a której nie znajdziesz w większości poradników o „siedmiu etapach”. Rozłożyłem ją na czynniki w osobnym wpisie o etapach procesu sprzedaży.

Czym proces sprzedaży B2B różni się od B2C?

Zanim zaczniesz budować, warto wiedzieć, czym proces sprzedaży B2B różni się od sprzedaży konsumenckiej, bo to zmienia cały projekt. W sprzedaży B2C klient decyduje sam i szybko, często emocjonalnie, a transakcja jest jednorazowa. W B2B po drugiej stronie jest klient biznesowy: podejmowanie decyzji rozkłada się na kilka osób, proces zakupu jest dłuższy i bardziej racjonalny, w grę wchodzą negocjacje i budżety, a relacja z klientem jest długoterminowa. Dlatego proces sprzedaży B2B musi odwzorować cały proces decyzyjny klienta i dłuższy cykl sprzedaży, a nie tylko sam moment zakupu. To, co działa przy sprzedaży produktów lub usług konsumentowi, w B2B najczęściej zawodzi, bo pomija komitet zakupowy i to, że kupujący biznesowy najpierw musi wewnętrznie uzasadnić decyzję.

Z czego składa się proces, który naprawdę działa

Dobry proces ma bramy. To znaczy: jasne warunki wejścia i wyjścia z każdego etapu. Bez nich handlowcy przerzucają szanse między etapami „na oko”, a lejek staje się kolekcją pobożnych życzeń.

Kwalifikacja jako brama wejścia

Kwalifikacja jest najczęściej pierwszym etapem procesu sprzedaży, a nie osobnym światem. Zanim szansa wejdzie do pipeline’u, sprawdzasz, czy w ogóle jest czego szukać: czy klient ma problem, który rozwiązujesz, budżet w okolicach Twojej wartości i kogoś, kto może powiedzieć „tak”. Jeśli nie, oszczędzasz sobie i klientowi tygodni udawania. Czasem, przy dużym wolumenie słabych leadów, warto wydzielić osobny lejek kwalifikacyjny, ale to decyzja pod Twój model, nie dogmat do wdrożenia u każdego.

W praktyce kwalifikacja to kilka pytań wplecionych w pierwszą rozmowę, a nie odpytywanie z formularza: z czym konkretnie się mierzycie i od kiedy, jak dziś próbujecie to rozwiązać, kto poza Panem będzie zaangażowany w decyzję i do kiedy chcielibyście mieć temat poukładany. Jeśli po tych pytaniach widzisz, że brakuje realnego problemu, budżetu albo osoby decyzyjnej, to nie jest szansa sprzedażowa, tylko rozmowa grzecznościowa. Więcej o tym, jak kwalifikować leady i którą metodą to robić, znajdziesz w porównaniu BANT vs MEDDIC.

Etapy i kryteria przejścia

Między bramą wejścia a podpisem masz kilka etapów. Ich liczba jest mniej ważna niż to, czy każdy ma kryterium przejścia: jedno, twarde zdanie, które musi być prawdą, żeby iść dalej. „Klient nazwał problem własnymi słowami”. „Klient potwierdził, kto podejmuje decyzję i kiedy”. Kryterium przejścia to test, który albo zdajesz, albo nie. Bez niego sprzedawca zawsze znajdzie powód, żeby uznać szansę za gorącą. Etap, na którym zwykle wszystko się rozstrzyga, to dobrze poprowadzony discovery call, bo to on decyduje, czy rozumiesz problem klienta na tyle, żeby zaproponować trafną koncepcję.

Potwierdzenia jako bramy wyjścia

Najprostsza, a najbardziej niedoceniana część procesu: po ważnych etapach sprzedawca wysyła klientowi krótkie podsumowanie mailem. Co ustaliliśmy, co jest następnym krokiem, do kiedy. To nie biurokracja. To brama wyjścia, która wymusza, że etap naprawdę się domknął, a nie tylko „chyba się dogadaliśmy”. Deal bez potwierdzenia na piśmie to deal, który za dwa tygodnie zamieni się w ciszę.

Jasna definicja wygranej, przegranej i powodów

Proces musi wiedzieć, kiedy się kończy. Co dokładnie znaczy „wygrana” (podpis? pierwsza płatność?), co znaczy „przegrana” i, co najważniejsze, dlaczego przegraliście. Bez zapisanych powodów przegranych powtarzasz te same błędy w nieskończoność, bo nikt ich nie widzi. To jeden z głównych powodów, dla których firmy tracą deale, nie wiedząc dlaczego.

Skąd biorą się szanse: współpraca marketingu i sprzedaży

Proces sprzedaży nie zaczyna się w dziale sprzedaży, tylko wcześniej, przy pozyskiwaniu klientów. Jeśli marketing pozyskuje leady według innej definicji dobrego klienta niż ta, którą stosuje dział handlowy na kwalifikacji, zespół sprzedaży dostaje kontakty, których nie da się domknąć. Dlatego współpraca marketingu i sprzedaży, czyli wspólna definicja idealnego klienta i tego, kiedy lead jest gotowy do przekazania, to część procesu, nie osobny temat. Uporządkowane działania sprzedażowe zaczynają się od uzgodnienia, kogo w ogóle wpuszczamy na wejście do procesu.

Jak zaprojektować proces krok po kroku

Nie zaczyna się od rysowania etapów w CRM. Zaczyna się od klienta.

Krok 1: Opisz, jak kupuje Twój klient, a nie jak Ty sprzedajesz

Usiądź z najlepszymi handlowcami i prześledź kilka wygranych deali. Nie „co my zrobiliśmy”, tylko „co musiało się zdarzyć u klienta na każdym kroku, żeby powiedział tak”. To jest Twój prawdziwy proces, tylko dotąd nikt go nie spisał. Wypisz etapy procesu zakupowego klienta, a potem odwzoruj je jako kolejne etapy procesu sprzedaży.

Krok 2: Nazwij etapy sukcesem klienta

Zamień listę swoich czynności na listę stanów po stronie klienta. Jeśli któryś etap potrafisz opisać tylko przez to, co robi sprzedawca, to znak, że jeszcze nie wiesz, po co on jest.

Krok 3: Ustaw bramy, czyli kryteria wejścia i wyjścia

Do każdego etapu dopisz jedno kryterium przejścia i jedno potwierdzenie na wyjściu. To zamienia ładny schemat w narzędzie, którego sprzedawca nie da się oszukać.

Krok 4: Dopiero teraz CRM

Kiedy proces jest opisany, przychodzi wdrożenie procesu sprzedaży w systemie CRM: etapy, pola, które realnie wykorzystasz, automatyczne przypomnienia o follow-upie. System CRM służy do zarządzania relacjami z klientami i do egzekwowania procesu, ma odwzorować proces sprzedaży, nie zastąpić jego brak. To jest cała różnica między CRM, który żyje, a takim, który po trzech miesiącach jest cmentarzem. Jak dobrać i wdrożyć system, opisuję w dziale wdrożenia CRM, a jak wygląda dobrze poukładany proces sprzedaży w CRM, pokazuję we wpisie o wdrożeniu systemu CRM. Skuteczny proces sprzedaży w B2B egzekwujesz właśnie na co dzień w sprzedaży w systemie CRM, nie w arkuszu.

Jak to wygląda w praktyce, przykład

Żeby to nie zostało teorią, oto schemat procesu sprzedaży dla firmy usługowej B2B, czyli budowa procesu sprzedaży B2B w praktyce. Zwróć uwagę, że etapy procesu sprzedaży B2B opisują stan klienta, a każdy ma warunek wejścia i potwierdzenie, które go domyka.

Etap (sukces klienta)Warunek wejściaCo domyka etap (potwierdzenie)
1. ZakwalifikowanyKlient ma realny problem, budżet w okolicach wartości i osobę, która decydujewejście do procesu
2. Problem nazwanyKlient własnymi słowami opisał, co go boli i ile go to kosztujemail z podsumowaniem problemu i celu
3. Rozwiązanie dopasowaneKlient potwierdził, że zaproponowany zakres odpowiada na jego problemmail z zakresem i orientacyjnym kosztem
4. Decyzja domkniętaKlient zna cenę, ścieżkę decyzji po swojej stronie i terminmail z warunkami i następnym krokiem
5. WygranaPodpisana umowa albo pierwsza płatnośćkoniec procesu

Ostatni krok, finalizacja sprzedaży, to zamknięcie sprzedaży podpisem albo pierwszą płatnością. Cztery etapy robocze zamiast siedmiu, ale każdy z twardą bramą. Taki proces sprzedawca rozumie po jednym szkoleniu, a Ty patrząc na lejek widzisz realny postęp, nie listę wysłanych ofert.

Jak poznać, że proces działa, czyli metryki

Proces bez liczb to znowu sprzedaż na czucie, tylko w ładniejszym opakowaniu. Nie potrzebujesz dashboardu z trzydziestoma wskaźnikami. Potrzebujesz kilku, które mówią, gdzie tracisz. Optymalizacja procesu sprzedaży zaczyna się od liczb: pokazują, gdzie spada skuteczność procesu sprzedaży i który etap poprawić. Które KPI w sprzedaży B2B mierzyć, a które odpuścić, rozkładam osobno.

Konwersja, cykl i wartość szansy

Trzy liczby niosą większość prawdy o sprzedaży: jaki procent szans przechodzi między etapami, jak długo trwa cykl i ile wart jest średni deal. Razem układają się w jedną wielkość, którą warto pilnować: ile wartości domykasz w jednostce czasu. Poprawa konwersji z jednego etapu z 10 na 15 procent to nie „pięć punktów”, tylko połowa więcej domkniętych szans z tego samego lejka.

Policzmy to na prostym przykładzie. Masz w pipeline 40 otwartych szans, domykasz mniej więcej co czwartą, średni deal wart jest 20 tysięcy, a cały cykl trwa dwa miesiące. Popraw teraz jedną rzecz: konwersję z 25 na 30 procent. Bez nowych leadów, bez większego zespołu, bez nowego kanału, ten sam lejek zaczyna dowozić o jedną piątą więcej. Dlatego zanim dorzucisz kolejne źródło leadów, sprawdź, ile tracisz na etapie, który już masz. Prawie zawsze taniej jest podnieść konwersję istniejącego lejka niż wlać w górę więcej ruchu, który i tak wycieknie w tym samym miejscu. Tu leżą pieniądze, nie w kolejnym kanale.

Wskaźniki wyprzedzające i opóźnione

Przychód to wskaźnik opóźniony: mówi, co już się stało, kiedy nic z tym nie zrobisz. Liczba jakościowych rozmów, tempo dodawania szans, aktywność na ważnych etapach to wskaźniki wyprzedzające: mówią, co wydarzy się za kwartał. Zarządza się wyprzedzającymi, rozlicza z opóźnionych.

Bezpłatny e-book · PDF

„Zapoznamy się z ofertą i wrócimy z informacją”

25 stron o odzyskiwaniu kontroli nad procesem sprzedaży B2B: konkretny system, nie ogólniki.

Metoda prowadzenia rozmowy: uczyć, nie przepytywać

Proces mówi, którędy iść. Techniki sprzedaży mówią, jak rozmawiać na każdym kroku, w tym jak prowadzić negocjacje, żeby nie zejść do samej ceny. Dwa podejścia sprawdzają się w B2B najlepiej i dobrze się uzupełniają, a ich pełne porównanie znajdziesz we wpisie Challenger vs Sandler.

Pierwsze polega na tym, żeby w rozmowie uczyć klienta czegoś o jego własnym biznesie, kwestionować to, co uważa za oczywiste, i pokazać problem, którego nie widział. Zamiast dopasowywać się do jego listy wymagań, zmieniasz sposób, w jaki na nią patrzy.

Drugie to dyscyplina po Twojej stronie: nie naciskasz, tylko pozwalasz klientowi samemu się zakwalifikować, ustalasz z góry zasady rozmowy i nie boisz się usłyszeć „nie”. W praktyce łączę oba: uczę i kwestionuję, ale bez wciskania. To sprzedaż eksperta, nie akwizytora.

Jak to wygląda na konkretnym przykładzie? Klient mówi, że szuka tańszego dostawcy leadów. Zamiast licytować się ceną, pokazujesz mu, że problemem nie jest koszt leada, tylko to, że połowa z nich i tak nie zostaje domknięta, bo nikt ich nie kwalifikuje ani nie dopilnowuje. Nagle rozmowa nie dotyczy już tego, kto jest tańszy, tylko tego, gdzie naprawdę wyciekają pieniądze. To właśnie ta zmiana perspektywy: nie odpowiadasz odruchowo na pytanie klienta, tylko podsuwasz mu lepsze pytanie, na które i tak potrzebuje odpowiedzi.

Rytm zarządzania, czyli proces żyje na przeglądzie lejka

Najlepiej zaprojektowany proces umiera, jeśli nikt go nie egzekwuje. A egzekucja ma jedno konkretne miejsce: cotygodniowy przegląd lejka. To nie jest kolejne spotkanie statusowe, tylko moment, w którym proces przestaje być plikiem, a staje się nawykiem.

Raz w tygodniu menedżer siada nad lejkiem i przechodzi szanse jedna po drugiej. Nie pyta „jak idzie”, bo na to zawsze pada „dobrze”. Pyta o kryteria: czy ta szansa naprawdę spełnia warunek etapu, na którym stoi? Co jest następnym krokiem i do kiedy? Dlaczego ten deal stoi tu trzeci tydzień bez ruchu? Kiedy sprzedawca wie, że w każdą środę padną dokładnie te pytania, zaczyna prowadzić deale zgodnie z procesem, bo alternatywą jest tłumaczenie się przed zespołem. To działa lepiej niż każde szkolenie.

Higiena lejka: usuwaj martwe szanse

Pipeline pełen starych szans kłamie. Deal, który stoi bez ruchu drugi miesiąc, to nie „gorący temat”, tylko martwy rekord, który zawyża prognozę i daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Na przeglądzie masz obowiązek podjąć decyzję: albo szansa dostaje konkretny następny krok z terminem, albo wypada z pipeline’u jako przegrana z zapisanym powodem. Czysty lejek, w którym każda szansa realnie żyje, jest wart więcej niż gruby pipeline pełen zombie. Prognoza z pierwszego da się pokazać bankowi, prognoza z drugiego to liczba wzięta z sufitu.

Relay selling: proces nie stoi na jednym handlowcu

W dobrym procesie sprzedawca nie jest jedyną osobą w drodze klienta. Na trudnym etapie wchodzi menedżer, do rozmowy technicznej ekspert, do domknięcia dużego kontraktu właściciel. To nie brak zaufania do handlowca, tylko świadomość, że różne momenty wymagają różnych osób. Proces opisuje, kto i kiedy się włącza, żeby deal nie zależał od tego, czy jeden człowiek akurat ma dobry dzień. Efekt uboczny jest bezcenny: odejście handlowca przestaje być katastrofą, bo klient zna firmę i proces, nie tylko jedno nazwisko.

Najczęstsze błędy przy budowie procesu

Proces na papierze, którego nikt nie używa

Najładniejszy schemat świata jest bezwartościowy, jeśli menedżer nie prowadzi cotygodniowego przeglądu lejka i nie egzekwuje kryteriów przejścia. Proces żyje rytmem zarządzania, nie plikiem PDF.

CRM wdrożony pod bałagan

Jeśli włączysz CRM, zanim opiszesz proces, odwzorujesz w systemie swój obecny nieporządek i utrwalisz go na lata. Najpierw proces, potem narzędzie. Zawsze w tej kolejności.

Kwalifikacja pozorna

Zespół „kwalifikuje” leady, ale kwalifikacja polega na przekazaniu każdego do kolejnego etapu. To nie kwalifikacja, to przepychanie. Prawdziwa brama wejścia część szans odrzuca, i dobrze.

Przekombinowany proces na start

Odwrotny błąd też istnieje. Zespół projektuje dziesięcioetapowy proces z dwudziestoma polami w CRM, bo „tak jest profesjonalnie”. Efekt jest taki sam jak przy braku procesu: nikt tego nie używa, bo obsługa zabiera więcej czasu niż sama sprzedaż. Proces ma być najmniejszą wersją, która wymusza właściwe zachowania, a nie kompletną mapą każdej możliwej sytuacji. Zacznij od czterech etapów z twardymi bramami i rozbudowuj dopiero wtedy, gdy podstawa naprawdę działa, a zespół sam prosi o więcej.

Kiedy proces sprzedaży to za dużo

Powiem wprost, bo nie każda firma potrzebuje tego wszystkiego naraz. Jeśli sprzedajesz sam kilku klientom rocznie, rozbudowany proces będzie gorsetem, nie pomocą. Zacznij od jednej rzeczy: opisz etapy i dopisz kryteria przejścia. Reszta, automatyzacje, playbook, rozbudowane raporty, ma sens, gdy w sprzedaży jest więcej niż jedna osoba i chcecie, żeby wynik nie zależał od pamięci najlepszego handlowca.

Krótki przykład z praktyki

Typowa sytuacja w firmie usługowej B2B: właściciel domyka większość sprzedaży sam, dwóch handlowców dowozi ułamek tego co on, a lejek żyje w Excelu i w głowach. Wszyscy są zajęci, a wynik skacze z miesiąca na miesiąc.

Zaczynamy nie od CRM, tylko od prześledzenia kilku wygranych deali właściciela. Wychodzi ciekawa rzecz: on nieświadomie ma proces. Odrzuca na wejściu klientów, którzy „tylko pytają”, zawsze potwierdza ustalenia mailem i nigdy nie wysyła oferty, zanim klient nie nazwie problemu własnymi słowami. Handlowcy nie robili żadnej z tych rzeczy, bo nikt im ich nie pokazał, a proces siedział w głowie założyciela.

Spisujemy go: nadajemy etapom nazwy opisujące stan klienta, dopisujemy kryteria przejścia i potwierdzenia, przenosimy całość do CRM. Menedżer zaczyna prowadzić cotygodniowy przegląd lejka. Po kilku tygodniach handlowcy przestają wysyłać oferty w próżnię, a właściciel po raz pierwszy widzi w jednym miejscu, co realnie dzieje się w sprzedaży, bez pytania „no i jak tam”. Nie zadziałała żadna magia, tylko jedno: najlepszy proces w firmie, dotąd zamknięty w głowie jednej osoby, w końcu dało się powtórzyć w zespole.

Podsumowanie

  • Proces sprzedaży B2B to nie skrypt i nie CRM, tylko powtarzalna droga klienta z bramami wejścia i wyjścia. Opisujesz go stanami po stronie klienta, nie czynnościami handlowca.
  • Buduj od klienta: jak kupuje, jakie kryterium musi być spełnione na każdym etapie, jakie potwierdzenie domyka etap. CRM przychodzi na końcu, nie na początku.
  • Mierz konwersję, cykl i wartość szansy, zarządzaj wskaźnikami wyprzedzającymi, a proces egzekwuj rytmem cotygodniowego przeglądu lejka. Bez tego najlepszy schemat umiera na ścianie.

Powtarzalny proces to podstawa sukcesu w sprzedaży B2B, bo dobry proces sprzedaży w firmie sprawia, że wynik nie zależy od jednej gwiazdy. Chcesz sprawdzić, jak wygląda proces sprzedaży w Twojej firmie i gdzie realnie tracisz szanse? Umów bezpłatną rozmowę, powiem wprost, od czego zacząć. Jeśli wolisz, żeby ktoś ułożył ten proces z Tobą, zacznij od audytu sprzedaży.

Najczęstsze pytania

Czym jest proces sprzedaży B2B?+

Proces sprzedaży B2B to opisana, powtarzalna droga, którą klient przechodzi od pierwszego kontaktu do podpisu, z jasnymi etapami, kryteriami przejścia i potwierdzeniami. W dobrym procesie każdy etap opisuje sukces po stronie klienta, a nie czynność handlowca, dzięki czemu firma sprzedaje powtarzalnie, a nie „na czuja”.

Ile etapów powinien mieć proces sprzedaży B2B?+

Tyle, ile realnie ma droga zakupowa Twojego klienta, zwykle od czterech do sześciu. Ważniejsza od liczby jest jakość kryteriów przejścia. Lepszy proces czteroetapowy z twardymi bramami niż ośmioetapowy, przez który wszystko przechodzi „na oko”.

Czy proces sprzedaży to to samo co lejek?+

Nie do końca. Lejek to wizualizacja etapów i szans na każdym z nich. Proces to całość: etapy, kryteria przejścia, potwierdzenia, definicje wygranej i przegranej oraz rytm zarządzania. Lejek jest częścią procesu, nie odwrotnie.

Od czego zacząć, jeśli nie mamy żadnego procesu?+

Od prześledzenia kilku ostatnich wygranych deali z najlepszymi handlowcami i spisania, co musiało się zdarzyć u klienta na każdym kroku. To Twój proces w zalążku. Potem dopisujesz kryteria przejścia i dopiero przenosisz całość do CRM.

Czy potrzebuję CRM, żeby mieć proces sprzedaży?+

Nie, żeby go zaprojektować. Tak, żeby go utrzymać przy większym zespole. Proces możesz opisać na kartce. CRM jest po to, żeby go egzekwować i mierzyć, kiedy sprzedaje więcej niż jedna osoba.

Jak egzekwować proces sprzedaży w zespole?+

Cotygodniowym przeglądem pipeline’u, na którym menedżer sprawdza każdą szansę pod kątem kryteriów przejścia, ustala następny krok z terminem i usuwa martwe deale. To rytm zarządzania, a nie sam dokument, sprawia, że proces żyje i że handlowcy prowadzą sprzedaż tak samo.

Podobne wpisy

Wszystkie wpisy →
Brak procesu sprzedaży: po czym go poznać i jak go naprawić
Proces sprzedaży 11 min

Brak procesu sprzedaży: po czym go poznać i jak go naprawić

Handlowcy sprzedają każdy po swojemu, a wynik jest nieprzewidywalny? To objawy braku procesu sprzedaży. Po czym go poznać i jak…

Czytaj
Challenger vs Sandler: którą metodę sprzedaży wybrać?
Proces sprzedaży 9 min

Challenger vs Sandler: którą metodę sprzedaży wybrać?

Challenger vs Sandler: czym różnią się te dwie metody sprzedaży B2B, dla kogo która pasuje i jak łączyć je w…

Czytaj
Dlaczego przegrywamy szanse sprzedażowe i nie wiemy dlaczego
Proces sprzedaży 10 min

Dlaczego przegrywamy szanse sprzedażowe i nie wiemy dlaczego

Dlaczego przegrywamy szanse sprzedażowe, choć leadów nie brakuje? Realne przyczyny utraty deali B2B i jak je zdiagnozować po powodach przegranych…

Czytaj
Portret Arkadiusza Zdziebko — autora bloga
O autorze

Arkadiusz Zdziebko

Konsultant sprzedaży B2B · Interim Sales Manager

Przeszedłem drogę od handlowca do dyrektora sprzedaży, a dziś układam działy handlowe w polskich firmach usługowych B2B z sektora MŚP. Największy wdrożony kontrakt: system ERP powyżej 1,5 mln zł. Wszystko, co tu czytasz, wyszło z realnych projektów — łącznie z błędami, które w nich popełniłem.

Napisz, co się dzieje w Twojej sprzedaży

Kilka zdań w zupełności wystarczy. Odezwę się z propozycją kierunku — albo z uczciwym „to nie dla mnie”.

Dziękuję!

Odezwę się w ciągu jednego dnia roboczego. Jeśli wolisz nie czekać — wskocz od razu do kalendarza →

Napisz do mnie

Wypełnij krótki formularz — odezwę się z propozycją kierunku.

    Portret Arkadiusza Zdziebko
    Arkadiusz Zdziebko
    Konsultant sprzedaży B2B
    Telefon +48 603 789 085 E-mail info@azdziebko.pl LinkedIn in/arkadiusz-zdziebko Umów bezpłatną konsultację →