Proces sprzedaży

Dlaczego przegrywamy szanse sprzedażowe i nie wiemy dlaczego

10 min czytania

Większość firm B2B nie wie, dlaczego przegrywa. Deale wpływają, część się zamyka, część znika, a na pytanie „co poszło nie tak przy tych straconych” pada odpowiedź, która nie jest odpowiedzią: „nie mieli budżetu”, „wybrali tańszą ofertę”, „odezwą się w przyszłym kwartale”. To nie są powody przegranej, to zasłona, za którą kryje się prawdziwy problem. Ten artykuł rozkłada na czynniki pierwsze, dlaczego przegrywamy szanse sprzedażowe: jakie są realne przyczyny utraty deali, jak je zdiagnozować na własnych danych, zamiast zgadywać, i co zrobić, żeby przestać tracić transakcje po cichu.

W skrócie

szanse sprzedażowe przegrywasz najczęściej nie na końcu procesu, tylko na jego początku. Realne przyczyny to brak kwalifikacji na wejściu (do lejka wpadają tematy, które nigdy nie miały szansy), płytkie discovery (nie rozumiesz problemu i kryteriów decyzji klienta), wysłanie oferty zamiast uzgodnienia koncepcji, brak umówionego następnego kroku po każdej rozmowie oraz konkurencja, która była bliżej procesu zakupowego klienta. A powód, dla którego tego nie widzisz, jest jeden: bez opisanych etapów procesu i bez analizy powodów przegranych firma nie diagnozuje, tylko zgaduje.

Dlaczego w ogóle nie wiemy, dlaczego przegrywamy?

Bo nikt tego nie zapisuje w sposób, który da się później przeanalizować. Deal przechodzi na „przegrana”, handlowiec wpisuje w pole powodu „cena” albo zostawia je puste, i temat znika. Po kwartale masz trzydzieści straconych szans i trzydzieści razy „cena”, co nie mówi nic poza tym, że ktoś klikał najszybszą opcję z listy.

To jest sedno problemu. Firma, która nie ma opisanych etapów procesu sprzedaży i nie zbiera realnych powodów przegranych, nie ma z czego wyciągać wniosków. Wie tylko, że sprzedaje mniej, niż by chciała. Nie wie, na którym przejściu deale wykrwawiają się najmocniej ani dlaczego. Więc reaguje odruchowo: obniża ceny, dokłada leadów, wymienia handlowca. Czasem trafi, częściej leczy nie tę chorobę.

Diagnozę zaczyna się od dwóch rzeczy, które trzeba mieć wcześniej: od poukładanych etapów procesu sprzedaży, na których widać, gdzie deal utknął, i od dyscypliny zapisywania, co naprawdę zabiło każdą przegraną. Bez tego reszta tego artykułu jest teorią. Z tym staje się listą kontrolną.

Jakie są realne przyczyny przegrywania szans sprzedażowych?

Poniżej sześć powodów, które w polskich firmach B2B odpowiadają za większość cichych strat. Prawie wszystkie mają wspólny mianownik: dzieją się wcześniej, niż się je zauważa.

Brak kwalifikacji na wejściu, czyli przegrana, zanim się zaczęło

Najczęstsza przyczyna przegranej to szansa, która nigdy nią nie była. Klient na spotkaniu grzecznościowo rzuca „proszę przesłać ofertę”, handlowiec wpisuje deal do lejka i traktuje go jak realny temat. Nie było potrzeby pilnej na tyle, żeby cokolwiek kupić, nie było budżetu, nie było osoby decyzyjnej w rozmowie. Taki deal nie przegrywa, bo był słaby, on od początku był fikcją.

Kiedy do lejka wpuszczasz wszystko, statystyka przegranych puchnie od tematów, które nie miały prawa się zamknąć, a Ty tracisz czas najlepszych handlowców na pilnowanie martwych szans. Twarda kwalifikacja leadów na wejściu nie jest po to, żeby odrzucać klientów. Jest po to, żeby na pipeline, na którym prognozujesz i którego przegrane analizujesz, trafiały wyłącznie realne tematy.

Płytkie discovery, czyli sprzedaż w ciemno

Druga przyczyna: nie rozumiesz problemu klienta wystarczająco głęboko, żeby trafić z rozwiązaniem. Handlowiec zadaje dwa pytania o potrzeby, słyszy ogólniki, po czym przechodzi do prezentacji tego, co ma w ofercie. Nie wie, co tak naprawdę boli, ile to kosztuje klienta, kto podejmuje decyzję i według jakich kryteriów, ani z czym ten klient porównuje.

Bez tego strzelasz w ciemno. Możesz mieć najlepszy produkt na rynku i przegrać, bo mówiłeś o czymś innym, niż klient uznał za ważne. Płytkie discovery to przyczyna, która ujawnia się dopiero na końcu, jako „wybrali kogoś innego”, choć powstała na drugim spotkaniu, gdy nie dokopałeś się do prawdziwej stawki decyzji.

Oferta zamiast koncepcji, czyli za wcześnie i o cenie

Trzeci powód jest podstępny, bo wygląda na aktywność. Klient prosi o ofertę, więc handlowiec ją wysyła. Dokument z ceną ląduje w skrzynce, zanim ktokolwiek uzgodnił, jak w ogóle ma wyglądać rozwiązanie i czy trafia w potrzebę. Klient dostaje liczbę oderwaną od wartości, porównuje ją z inną liczbą i wybiera niższą, bo nic innego mu nie zostawiłeś.

Różnica między ofertą a koncepcją decyduje o połowie przegranych na cenę. Koncepcja to uzgodniona z klientem wizja, co robimy, po co i jaki to da efekt. Dopiero na zaakceptowanej koncepcji pada cena, i wtedy wynika ona z wartości, a nie odwrotnie. Kto wysyła cenę przed koncepcją, ten sam sprowadza rozmowę do przetargu, w którym najłatwiej przegrać.

Brak następnego kroku, czyli deale, które umierają z bezruchu

Czwarta przyczyna to nie zdarzenie, tylko cisza. Rozmowa się kończy, obie strony mówią „to odezwiemy się”, i nikt nie umawia konkretnego następnego kroku z datą. Deal zawisa. Handlowiec robi po tygodniu follow-up „chciałem zapytać, czy są jakieś przemyślenia”, klient nie odpowiada, i po dwóch miesiącach szansa cicho ląduje w przegranych jako „brak decyzji”.

Brak umówionego next stepu to jedna z najtańszych do naprawienia przyczyn strat i jednocześnie jedna z najczęstszych. Zasada jest prosta: żadna rozmowa nie kończy się bez konkretnego, wpisanego w kalendarz następnego kroku po obu stronach. Deal bez następnego kroku nie jest szansą, jest wspomnieniem.

Konkurencja bliżej procesu zakupowego klienta

Piąty powód boli, bo często przegrywasz nie z lepszym produktem, tylko z lepszym wyczuciem momentu. Klient przechodzi przez swój proces zakupowy: najpierw czuje problem, potem szuka koncepcji rozwiązania, potem się edukuje, na końcu wybiera wykonawcę. Wygrywa ten dostawca, który był obecny wtedy, gdy klient tego etapu potrzebował, i dostarczył mu dokładnie to, czego wtedy szukał.

Jeśli Twój proces sprzedaży opisuje wyłącznie Twoje czynności („badam potrzeby, wysyłam ofertę, negocjuję”) i nie jest zsynchronizowany z tym, co klient akurat robi, przegrasz z kimś, kto był bliżej. Nie dlatego, że miał taniej. Dlatego, że pojawił się z właściwą rzeczą we właściwym momencie procesu zakupowego, a Ty przyszedłeś z ofertą, gdy klient dopiero szukał koncepcji.

Brak analizy przegranych, czyli powtarzanie tego samego błędu

Szósta przyczyna jest metaprzyczyną: nie analizujesz strat, więc powtarzasz je w kółko. Przegrany deal to najtańsza lekcja, jaką dostajesz od rynku, pod warunkiem że ją odrobisz. Firma, która nie rozmawia z handlowcem o tym, co realnie zabiło konkretną szansę, i nie zapisuje tego w sposób nadający się do zliczenia, skazuje się na popełnianie tego samego błędu przy kolejnych dwudziestu dealach.

To nie jest kwestia narzędzia. To kwestia nawyku i tego, że ktoś w firmie faktycznie patrzy na przegrane, zamiast je przeklikiwać.

Jak zdiagnozować, dlaczego naprawdę przegrywamy?

Diagnoza opiera się na dwóch źródłach, które masz na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko prowadzisz proces w miarę uczciwie: na powodach przegranych i na konwersji między etapami.

Powody przegranych, ale prawdziwe

Wprowadź krótką, zamkniętą listę realnych powodów przegranej i wymagaj, żeby handlowiec wybierał z niej świadomie, a nie odruchowo. Nie „cena”, tylko rozróżnienie: przegrana z konkretnym konkurentem, brak decyzji po stronie klienta, brak budżetu ujawniony za późno, zła kwalifikacja na wejściu, rozjazd z kryteriami decyzji. Do tego jedno zdanie własnymi słowami, co się wydarzyło.

Po kwartale takie dane zaczynają mówić. Jeśli dominuje „brak decyzji”, masz problem z kwalifikacją i z domykaniem następnego kroku. Jeśli dominuje konkretny konkurent, masz problem z pozycjonowaniem albo z momentem wejścia. Jeśli dominuje „cena”, ale deale wcześniej nie przechodziły przez akceptację koncepcji, to nie cena była problemem, tylko to, że wysyłałeś ją za wcześnie.

Konwersja między etapami, czyli mapa przecieków

Drugie źródło to konwersja na każdym przejściu procesu. Skoro każdy etap to kamień milowy, spadek konwersji na konkretnym przejściu wskazuje palcem, gdzie sprzedaż się psuje. Dużo zakwalifikowanych, mało przeprowadzonych discovery? Problem w umawianiu i prowadzeniu rozmów. Dużo discovery, mało zaakceptowanych koncepcji? Źle badasz sytuację albo źle budujesz rozwiązanie. Koncepcje akceptowane, ale wygranych mało? Coś pęka na cenie i domknięciu.

Te dwa źródła razem zamieniają „za mało sprzedajemy” w „przeciekamy na przejściu discovery do koncepcji, głównie przez rozjazd z kryteriami decyzji klienta”. Pierwsze zdanie prowadzi do zgadywania. Drugie prowadzi do roboty. Więcej o tym, które liczby faktycznie warto śledzić, znajdziesz we wpisie o KPI w sprzedaży B2B.

Bezpłatny e-book · PDF

„Zapoznamy się z ofertą i wrócimy z informacją”

25 stron o odzyskiwaniu kontroli nad procesem sprzedaży B2B: konkretny system, nie ogólniki.

Jak przestać przegrywać po cichu?

Naprawa rzadko polega na dokładaniu czegoś nowego. Zwykle na uszczelnieniu tego, co już masz.

1. Postaw kwalifikację jako bramę wejścia. Na pipeline wpuszczaj tylko tematy z realnym problemem, budżetem i decyzyjnością. To zdejmuje z lejka fikcyjne szanse, które zawyżają statystykę przegranych. 2. Pogłębiaj discovery, zanim cokolwiek zaproponujesz. Zrozum problem, jego koszt, kryteria decyzji i proces zakupowy klienta. Bez tego każda oferta to strzał w ciemno. 3. Uzgadniaj koncepcję przed ceną. Cena ma wynikać z zaakceptowanej wartości, nie odwrotnie. To najskuteczniejszy sposób na wyjście z przetargu cenowego. 4. Kończ każdą rozmowę następnym krokiem z datą. Deal bez next stepu przenieś do uśpionych, żeby nie zaśmiecał prognozy i nie umierał po cichu. 5. Analizuj przegrane co tydzień. Krótki przegląd strat z realnym powodem i jednym zdaniem kontekstu. To zamienia porażki w dane, na których się uczysz.

Kiedy problem nie leży w procesie

Uczciwie: nie każda przegrana to Twoja wina i nie każdą da się odzyskać procesem. Część klientów naprawdę nie ma budżetu, część projektów zostaje zamrożona przez zmianę po ich stronie, część rynku po prostu nie dojrzała do tego, co sprzedajesz. Jeśli po analizie przegranych okazuje się, że tracisz głównie na tym, że trafiasz do firm spoza swojego profilu klienta, to nie proces sprzedaży jest do naprawy, tylko to, kogo w ogóle bierzesz na cel. Wtedy problem siedzi wyżej, w generowaniu leadów i definicji profilu idealnego klienta, a nie w tym, jak prowadzisz rozmowy.

Warto to rozróżnić, zanim zaczniesz przebudowywać proces. Bo jeśli przyczyną jest zły target, to lepszy proces sprzedaży tylko sprawi, że szybciej i sprawniej będziesz przegrywać z niewłaściwymi klientami.

Podsumowanie: przestajesz przegrywać wtedy, gdy zaczynasz mierzyć

  • Większość przegranych powstaje na początku procesu, nie na końcu. Brak kwalifikacji, płytkie discovery i oferta wysłana zamiast uzgodnionej koncepcji zabijają deal długo przed tym, jak pojawi się w rubryce „przegrana z ceną”.
  • Bez opisanych etapów i realnych powodów przegranych firma nie diagnozuje, tylko zgaduje. Dwa źródła prawdy to konwersja między etapami i uczciwie zapisany powód każdej straty.
  • Naprawa to uszczelnianie, nie dokładanie. Twarda kwalifikacja, głębsze discovery, koncepcja przed ceną, następny krok z datą i cotygodniowy przegląd przegranych. Pięć nawyków, nie pięć nowych narzędzi.

Chcesz wiedzieć, na którym etapie naprawdę tracisz deale i dlaczego? Umów bezpłatną rozmowę. W audycie sprzedaży przechodzę przez Twój lejek, powody przegranych i konwersję między etapami, i pokazuję konkretne miejsca, w których szanse wyciekają.

Najczęstsze pytania

Dlaczego przegrywamy szanse sprzedażowe, mimo że mamy dużo leadów?+

Bo liczba leadów nie mówi nic o ich jakości. Kiedy do lejka wpada każdy kontakt bez kwalifikacji, statystyka przegranych puchnie od tematów, które nigdy nie miały budżetu, potrzeby ani decyzyjności. Więcej leadów przy słabej kwalifikacji to więcej przegranych, nie więcej sprzedaży. Zacznij od bramy wejścia, a dopiero potem patrz na konwersję.

Jaka jest najczęstsza przyczyna utraty deala w B2B?+

Najczęściej deal ginie na początku procesu, a nie na końcu. Brak kwalifikacji na wejściu i płytkie discovery sprawiają, że handlowiec sprzedaje w ciemno, a przegrana ujawnia się dopiero jako „wybrali kogoś innego” albo „brak decyzji”. Etykieta „przegrana na cenę” prawie zawsze zasłania wcześniejszy błąd.

Jak analizować powody przegranych w CRM?+

Wprowadź krótką, zamkniętą listę realnych powodów przegranej i wymagaj wyboru z niej plus jednego zdania kontekstu. Zamiast jednego pola „cena” rozróżnij: konkretny konkurent, brak decyzji, brak budżetu, zła kwalifikacja, rozjazd z kryteriami. Po kwartale takie dane pokazują wzorzec, który podpowiada, co naprawić.

Czym różni się oferta od koncepcji i dlaczego to ma znaczenie?+

Oferta to dokument z ceną. Koncepcja to uzgodniona z klientem wizja rozwiązania: co robimy, po co i jaki da efekt. Kiedy wysyłasz cenę przed uzgodnieniem koncepcji, klient porównuje samą liczbę i wybiera najniższą. Kiedy cena wynika z zaakceptowanej koncepcji, rozmowa toczy się o wartości, a nie o przetargu.

Czy da się przestać przegrywać deale bez wymiany zespołu?+

W większości firm tak, bo problem leży w procesie, nie w ludziach. Twarda kwalifikacja na wejściu, głębsze discovery, koncepcja przed ceną, następny krok z datą po każdej rozmowie i cotygodniowy przegląd przegranych to nawyki, których można nauczyć obecny zespół. Wymiana handlowca bez naprawy procesu zwykle daje ten sam wynik z nowym nazwiskiem.

Podobne wpisy

Wszystkie wpisy →
Proces sprzedaży B2B: jak zbudować skuteczny proces krok po kroku
Proces sprzedaży 17 min

Proces sprzedaży B2B: jak zbudować skuteczny proces krok po kroku

Jak zbudować proces sprzedaży B2B, który da się powtórzyć w zespole? Etapy jako sukces klienta, bramy przejścia, metryki i rytm…

Czytaj
Brak procesu sprzedaży: po czym go poznać i jak go naprawić
Proces sprzedaży 11 min

Brak procesu sprzedaży: po czym go poznać i jak go naprawić

Handlowcy sprzedają każdy po swojemu, a wynik jest nieprzewidywalny? To objawy braku procesu sprzedaży. Po czym go poznać i jak…

Czytaj
Challenger vs Sandler: którą metodę sprzedaży wybrać?
Proces sprzedaży 9 min

Challenger vs Sandler: którą metodę sprzedaży wybrać?

Challenger vs Sandler: czym różnią się te dwie metody sprzedaży B2B, dla kogo która pasuje i jak łączyć je w…

Czytaj
Portret Arkadiusza Zdziebko — autora bloga
O autorze

Arkadiusz Zdziebko

Konsultant sprzedaży B2B · Interim Sales Manager

Przeszedłem drogę od handlowca do dyrektora sprzedaży, a dziś układam działy handlowe w polskich firmach usługowych B2B z sektora MŚP. Największy wdrożony kontrakt: system ERP powyżej 1,5 mln zł. Wszystko, co tu czytasz, wyszło z realnych projektów — łącznie z błędami, które w nich popełniłem.

Napisz, co się dzieje w Twojej sprzedaży

Kilka zdań w zupełności wystarczy. Odezwę się z propozycją kierunku — albo z uczciwym „to nie dla mnie”.

Dziękuję!

Odezwę się w ciągu jednego dnia roboczego. Jeśli wolisz nie czekać — wskocz od razu do kalendarza →

Napisz do mnie

Wypełnij krótki formularz — odezwę się z propozycją kierunku.

    Portret Arkadiusza Zdziebko
    Arkadiusz Zdziebko
    Konsultant sprzedaży B2B
    Telefon +48 603 789 085 E-mail info@azdziebko.pl LinkedIn in/arkadiusz-zdziebko Umów bezpłatną konsultację →